Przejdź do głównej zawartości

Niemiecka komedia

Taak zaszalałam. Obejrzałam, a raczej starałam się obejrzeć tegorocznego kandydata do Oscara, co przeważnie wbrew pozorom nie wróży zbyt dobrze. Toni Erdmann  to niemiecki kandydat do nagrody za nieanglojęzyczny film. Dobrze, że jej nie zdobył.
Film trwa prawie 3h.. nie dotrwałam do jego końca. Nie da się. Proszę mi wytłumaczyć, gdzie miałam się śmiać. Przez prawie 2 godziny nie było nic śmiesznego. Nic. Stary dziad chodził za swoją córką, która w Rumunii próbowała zdobyć kontrahentów. No boki zrywać. Nie rozumiem tego filmu i chyba nie chcę więcej oglądać niemieckich komedii, skoro mają one tak wyglądać O.o

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wakacyjne smaki

Z każdej podróży przywożę zawsze oprócz wspomnień i fotografii, jakieś ciekawe przepisy i nowe doznania dla podniebienia. Smak nawet tych samych potraw w różnych krajach jest inny. Spróbujcie pomidorówki, która jest dostępna praktycznie wszędzie. W każdym z miejsc będzie smakować inaczej. Jedne nam bardziej podejdą, inne mniej. Zawsze jednak warto spróbować, a nuż znajdziemy kolejny smaczny produkt.
Potem staram się znaleźć je w sklepie i przywieźć do domu. I tak z Włoch przywożę sery dojrzewające, które są w stanie przetrwać podróż  i nalewki alkoholowe. Z Grecji zazwyczaj oliwki i oliwę. Z państw Bałkańskich różnie, głównie wino, czasem sery i suszone szynki oraz pasty z warzyw w słoikach (typu Ajwar itp.). Staram się też popróbować nowych smaków miodu, wziąć paczkę - dwie przypraw i czasem jakieś słodycze.

A Wy co wiezie ze sobą z wakacji?

Dobra jakość niska cena

Czyli błysk za kilka złotych.
Ostatnio skuszona pozytywnymi recenzjami na wizażu, zakupiłam puder rozświetlający z firmy My Secret - Princess Dream, Face Illuminator Powder. Korzystając z promocji - 50% zapłaciłam za niego chyba całe 8 złotych. Szaleństwo. Okazał się być całkiem fajnym rozświetlaczem, a tak szczerze jak za taką cenę to rewelacyjnym.
Na twarzy tworzy efekt tafli i całe szczęście nie ma w sobie żadnych drobinek. Co do wydajności - to się praktycznie chyba nigdy nie skończy. Używam go od kilku tygodni, prawie codziennie i nie ma na nim absolutnie żadnych oznak zużycia. Jednak przestrzegam przed zbytnim szaleństwem w jego nakładaniu, bo będziemy wyglądać jak kula dyskotekowa.

Ulubieńcy

Marcowi ulubień A.D 2015

Niewątpliwym ulubieńcem w tym miesiącu stał się Beautyblender - czyli gąbeczka w kształcie szpiczastego jajeczka do nakładania podkładu. Sprawdziła mi się praktycznie z wszystkimi podkładami, nawet lepiej z tymi bardziej kryjącymi. Zobaczymy na ile wystarczy.

W awaryjnych sytuacjach polecam także suchy szampon Batiste. W kilka chwil mamy odświeżoną fryzurę i możemy wychodzić, potem trzeba oczywiście umyć głowę, ale w nagłych sytuacjach sprawdza się świetnie.

Z pielęgnacji ciała dobrze sprawdził się u mnie peeling Soap&Glory Smoothie Star Breakfast Scrub. Nie dość że to dobry zdzierak, to jeszcze pachnie obłędnie, no i cały design do mnie przemawia.

Coraz bardziej przekonuje się też do lakierów OPI. Może i do najtańszych nie należą, ale w zamian otrzymujemy dość sporą pojemność lakieru, mnóstwo kolorów do wyboru, czadowe nazwy i co jest najważniejsze długotrwałość. U mnie lakier na dłoniach trzymał się tydzień czasu, a to już jest wyczyn.

Z zapachów w tym …