Przejdź do głównej zawartości

Marcel



Nasz Marcel po raz kolejny zrobił sobie kuku - pękł mu policzek. Wariat jak tylko dostanie swój przysmak - rodzynkę to wpycha ją w całości, tak jakby nigdy nie jadł. Dopycha jeszcze swoją paszę i potem ma ranę. Trzeba go zawieźć do weterynarza, musi dostać antybiotyk i ogólnie nie jest kolorowo.
Staram się mu już kroić te rodzynki, ale z Marcelem nigdy nic nie wiadomo. Nawet już orzeszki w cząstkach mu dajemy, byle nie pchał sobie zbyt dużo w te chomicze policzki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krejzol

Znacie Furious Petea???
To jeden z krejzoli na You Tubie, który ma polskie korzenie. Oprócz robienia niemożliwych czalendży, jedzenia największych i najostrzejszych potraw świata, trenuje fitness. Niedawno niestety zmagał się z nowotworem, ale jak na razie walkę wygrywa i wszystko póki co jest OK.
To właśnie on uczył w necie polskich przekleństw:


ale Piotrka nie da się nie lubić. Zresztą obczajcie sami...

Ulubieńcy

Marcowi ulubień A.D 2015

Niewątpliwym ulubieńcem w tym miesiącu stał się Beautyblender - czyli gąbeczka w kształcie szpiczastego jajeczka do nakładania podkładu. Sprawdziła mi się praktycznie z wszystkimi podkładami, nawet lepiej z tymi bardziej kryjącymi. Zobaczymy na ile wystarczy.

W awaryjnych sytuacjach polecam także suchy szampon Batiste. W kilka chwil mamy odświeżoną fryzurę i możemy wychodzić, potem trzeba oczywiście umyć głowę, ale w nagłych sytuacjach sprawdza się świetnie.

Z pielęgnacji ciała dobrze sprawdził się u mnie peeling Soap&Glory Smoothie Star Breakfast Scrub. Nie dość że to dobry zdzierak, to jeszcze pachnie obłędnie, no i cały design do mnie przemawia.

Coraz bardziej przekonuje się też do lakierów OPI. Może i do najtańszych nie należą, ale w zamian otrzymujemy dość sporą pojemność lakieru, mnóstwo kolorów do wyboru, czadowe nazwy i co jest najważniejsze długotrwałość. U mnie lakier na dłoniach trzymał się tydzień czasu, a to już jest wyczyn.

Z zapachów w tym …

Dobra jakość niska cena

Czyli błysk za kilka złotych.
Ostatnio skuszona pozytywnymi recenzjami na wizażu, zakupiłam puder rozświetlający z firmy My Secret - Princess Dream, Face Illuminator Powder. Korzystając z promocji - 50% zapłaciłam za niego chyba całe 8 złotych. Szaleństwo. Okazał się być całkiem fajnym rozświetlaczem, a tak szczerze jak za taką cenę to rewelacyjnym.
Na twarzy tworzy efekt tafli i całe szczęście nie ma w sobie żadnych drobinek. Co do wydajności - to się praktycznie chyba nigdy nie skończy. Używam go od kilku tygodni, prawie codziennie i nie ma na nim absolutnie żadnych oznak zużycia. Jednak przestrzegam przed zbytnim szaleństwem w jego nakładaniu, bo będziemy wyglądać jak kula dyskotekowa.